suplementy .... straszne zło ..... a może wcale nie do końca???
01:04Może tak na wstępie powiem ze nie jestem jakąś super zwolenniczką szprycowania się codziennie rano garścią tabletek i piguł wszelkiej maści ... wręcz czasem mnie rzuca jak widzę że ktoś łyka nadmierne ilości różnego rodzaju specyfików .... ale wychodzę jednak z założenia że mimo w miarę możliwości zbilansowanej diety potrzeba czasem ( tak jak teraz paskudną zimą) wspomóc swój organizm niewielką dawką witamin ale warunkiem jest to by czynić to z głową i umiarem. Wiadomo latem mamy większy dostęp do świeżych owoców i warzyw bo nie oszukujmy się to co można dostać zimą .... nie tylko w smaku ale i podejżewam w zawartości środkuw odżywczych odbiega bardzo od ideału ( weźmy na to np pomidory .... ja np zimą wcale ich nie jem bo jak kroje takiego zimowego pomidora to .... jak to określam nie tylko ja .... czuje się jakb ym kroiła ludzkie mięso .... ale to pozostawię bez komentarza bo nie o tym miałam pisać)
Tak więc co ja używam by się wspomóc tą zimową porą:
1. Lecytyna forte
Te tabletki łykałam przed i w trakcie sesji zresztą już nie pierwszy raz bo kiedyś przed maturą /wieki temu :) / też je stosowałam. To cudo ma zastosowanie /jak podaje producent/ w stanach osłabienia pamięci, koncentracji, napięcia nerwowego i ogólnego wyczerpania co myślę odczuwa każdy student na samo słowo sesja .... Wiadomo aby móc odczuć jakąkolwiek poprawę przy stosowaniu tego suplementu ( każdego innego w zasadzie też) trzeba stosować go przez dłuższy czas regularnie. Ja obecnie jadłam lecytynę przez prawie 2 miesiące po 1- 2 tabletki dziennie. Jeśli chodzi o efekty ( i to moje subiektywne odczucie więc to ze ja tak odczuwam nie znaczy że każdy tak będzie miał ) to ja osobiście stwierdzam że mi pomogło i to bardzo. Dużo łatwiej i szybciej wchodziły mi do głowy te tony materiału jakie musiałam wchłonąć. Na pewno wpłynęło to na moją koncentrację i to było by na tyle. Teraz już po sesji więc lecytyna pójdzie w odstawkę i poczeka do następnej.
Skład:
Lecytyna sojowa 1200 mg , składniki otoczki ( żelatyna, gliceryna roślinna).
2. Merz Special
I tu z tego co mi wiadomo opinia o tym specyfiku jest bardzo podzielona. Zanim zaczęłam je stosować widziałam zarówno bardzo pochlebne recenzje jak i bardzo negatywne. Generalnie rzecz biorąc ja miałam 3 podejścia do tego specyfiku. Za każdym razem powód był ten sam wypadające nadmiernie i łamliwe włosy (odziwo paznokcie są w przyzwoitym stanie). Za pierwszym podejściem zjadłam pół opakowania i efektów większych jeśli chodzi o włosy nie zauważam. No ale stwierdziłam może za krótko brałam by efekty się pojawiły i po jakimś czasie kupiłam kolejne opakowanie i całe spożyłam ( oczywiście nie na raz ). Po tej kuracji również brak efektów ( tych co mnie interesowały bo poprawil się stan mojej skóry i paznokci ale ja czekałam na włosy).
Obejrzałam ostatnio kilka recenzji dziewczyn stosujących tabletki Merz Special i postanowiłam dać im jednak szansę, więc podreptałam do apteki i oto stoi na mojej półce nowa buteleczka :) Dla ciekawych i tych którzy nie znają załączam skład.
Skład:
0,9 mg beta-karotenu, 1500 j.m. witaminy A, 1,2 mg witaminy B1, 1,6 mg witaminy B2, 1,2 mg witaminy B6, 2 µg witaminy B12, 75 mg witaminy C, 50 j.m. witaminy D3, 9 mg witaminy E, 3 mg pantotenianu wapnia, 10 mg nikotynamidu, 10 µg biotyny, 30 mg L-cystyny, 20 mg żelaza (II), 100 mg suchego wyciągu drożdży.
0,9 mg beta-karotenu, 1500 j.m. witaminy A, 1,2 mg witaminy B1, 1,6 mg witaminy B2, 1,2 mg witaminy B6, 2 µg witaminy B12, 75 mg witaminy C, 50 j.m. witaminy D3, 9 mg witaminy E, 3 mg pantotenianu wapnia, 10 mg nikotynamidu, 10 µg biotyny, 30 mg L-cystyny, 20 mg żelaza (II), 100 mg suchego wyciągu drożdży.
I to na tyle na razie w kwasji suplementów zdarza mi się sporadycznie brać jakieś pojedyncze witaminy czy np. magnez ale to z innych przyczyn o których nie będę się teraz rozwodzić


Bloglovin


0 komentarze